Tarja – The Shadow Self

Album niespodzianka, czyli The Brighest Void mile mnie zaskoczył. Czas sprawdzić co Tarja zaoferowała na swym nowym albumie zatytułowanym The Shadow Self. Przyznam, że pokładałem duże nadzieje w tym wydawnictwie i się nie zawiodłem. Tarja pokazała na co ją stać i wydała kolejny bardzo dobry album, który nie obejdzie się bez echa.

The Shadow Self to album złożony z jedenastu kompozycji, z czego dwie pochodzą z The Brighest Void.  Jednak powtórki z prequela są nieco podrasowane, szczególnie Eagle Eye nabrało więcej mocy. Utwór stał się po prostu ostrzejszy. Zmiana jak najbardziej na plus.  Album otwiera singiel zapowiadający wydawnictwo, czyli Innocence. Warto wspomnieć, że przy pisaniu tego utworu Tarja inspirowała się Etiudą c-moll naszego rodaka – Fryderyka Chopina. Było to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Bo owoc tej inspiracji wyszedł niezwykle smacznie. Wartym uwagi jest drugi numer znajdujący się na płycie, a mianowicie Demons In You, który rozpoczyna się bardzo fajnymi riffami. Tarja zaprosiła do współpracy przy tym utworze Allise White – Gluz (Arch Enemy), która uświetniła utwór swoim growlem, ale i pięknymi czystymi wokalizami. the-shadow-self-b-iext41992186

Ciekawą propozycją jest Supremacy zespołu MUSE w wykonaniu Tarji. Jestem pełen podziwu jak świetnie Tarja zaaranżowała i wykonała ten wspaniały kawałek. Artystka jednak nie tylko coverem mnie zachwyciła. Wystarczy wsłuchać się w kompozycję Undertaker, by zrozumieć co mam na myśli. Początkowo utwór ten do złudzenia przypomina Deliverance, jednak linia melodyczna rozwija się w inny sposób, tak samo jak wokal Tarji. Co tu dużo mówić, utwór bardzo udany. Jednak mimo tych wszystkich zachwytów niekwestionowanym faworytem z całego krążka jest dla mnie Calling from the Wild. Utwór ten oczarował mnie od pierwszych dźwięków, a refren i wokal Tarji wprowadził mnie w hipnozę

Oczywiście żeby nie było zbyt różowo to trochę też ponarzekam. Jednak przy bardzo dobrej ogólnej ocenie albumu dużo marudzić nie mam zamiaru. Właściwie mam tylko jedno małe ale. Zastanawia mnie co podkusiło Tarję by wśród ciężkich, rockowych brzmień umieścić akustyczną balladę. Mowa tu o kompozycji The Living End. Co prawda utwór ma swój urok i bardzo mi się podoba. Jednak na tle mocnych kompozycji wypada trochę dziwnie i tak jakby tu nie pasował. Jeśli Tarja ma w planach nagranie jakiejś lekkiej płyty, to byłbym ciekaw takiego obrotu sprawy, bo ta ballada jest cudowna. Niestety trochę nie pasuje do koncepcji całego albumu. Z uchybień to tyle, bo ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego krążka. The Shadow Self to pozycja obowiązkowa wśród miłośników Tarji. Jęśli jeszcze nie zapoznałeś się z tym świetnym albumem to musisz szybko to zmienić, bo warto!

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s