Julia Pietrucha – Parsley

julia-pietruchaO tym, że aktorzy umieją śpiewać widziałem od dawna, ta umiejętność jest nieodłącznym elementem ich pracy. Jednak nie każdy może się pochwalić niebywałymi zdolnościami i nie każdy decyduje się wydać płytę. Jednak są też tacy, którzy są w pełni świadomi swego wokalu i mają pomysł na swoje muzyczne wydawnictwo. Julia Pietrucha, czyli wspaniała aktorka, modelka, a teraz także wokalistka. Nagrała piękny i bardzo ciepły materiał zatytułowany jej nazwiskiem w anglojęzycznej wersji, czyli po prostu Parsley. 

To album pełen ulotnych chwil mojego życia, słów, które nie chciały pozostać niewypowiedziane i melodii, które udało mi się uchwycić, spisać na odwrocie kartki scenariusza, w poplamionym zeszycie, gdzieś na kolanie, podczas przystanku w długiej podróży.

Jak mówi sama Julia jej album to wieloletnie zapiski ulotnych chwil z jej życia i malowniczych podróży. To wszystko czuć w muzyce, którą Julia prezentuje. Album został wypełniony 15 pięknymi kompozycjami. Głównym instrumentem jest urocze ukulele, które w połączeniu z lekkim i ciepłym głosem Julii tworzy coś pięknego. Ukulele co prawda występuje większości utworów, to momentami pojawiają się klawisze, lekka, a czasem i zadziorna perkusja i nawet partia smyczkowa. Julia serwuje nam piękne instrumentalne bogactwo ze wspomnianym ukulele na czele.

Jakie kompozycje wypełniają album Parsley? Julia postawiła na różnorodność. Mamy trochę pięknych ballad, chociażby We Care So Much. Prócz tego znajdziemy też żywe i skoczne kompozycje, np. Stand Still z piękną partią smyczkową, czy Julien, kompozycję rodem z lat 60. Warto zwrócić uwagę na wokal Julii, który brzmi przepięknie. Artystka bawi się swoim głosem. Momentami śpiewa lekko w balladowym stylu, czasem zadziornie, pokazując rockowego pazura. Julia jest w pełni świadoma swego wokalu i doskonale wie, kiedy dać więcej, a kiedy mniej. Wszystko to pięknie buduje emocje, których na płycie nie brakuje. Jeśli mowa o emocjach, to Julia zabiera nas w piękną podróż emanującą spokojem, ciepłem, radością, a czasem też melancholią znaną z urokliwych poranków i wieczorów.

Julia Pietrucha wydając swój debiutancki materiał sprawiła mi wiele radości. Takiej muzyki nam w Polsce brakuje. Prawdziwej muzyki z głębi serca i to w towarzystwie cudownych instrumentów. Julia pięknie wykorzystała ukulele i swój głos. Stworzyła w ten sposób świeżą i bardzo pozytywną ścieżkę dźwiękową w sam raz na leniwe słoneczne dni. Tą płytę po prostu trzeba znać!

 

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Julia Pietrucha – Parsley

  1. Witam .. Plyta jest rewelacyjna .. ! Mieszkam w londynie a plyte uslyszalam przypadkiem w PR3 natychmiast sciagnelam calą i teraz z racji pracy na tzw zajezdni autobusowej wszyscy kierowcy chcac nie chcac sluchaja jej 24h na dobe 🙂
    PS Bardzo chwala Pani Julii angielski ..

  2. Wow, spodziewałam się czegoś gorszego, a jest naprawdę nieźle!

    Serdecznie zapraszam na nową recenzję (Meghan Trainor – NO) na NAMUZOWANI.blog.onet.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s