Rockowy zastrzyk w Lublinie!

To co działo się sobotniego wieczoru w lubelskim klubie Graffiti jest po prostu trudne do opisania. Działo się bardzo dużo. Był to wieczór pełen prawdziwiej rockowej energii. Za to całe zamieszanie odpowiedzialni są muzycy dwóch genialnych, polskich formacji. Mowa to o jednym z najważniejszych polskich zespołów rockowych czyli o grupie HEY, a także o nowym muzycznym tworze o nazwie Agyness B. Marry, który wystąpił jako support.

Agyness B. Marry to genialne i niezwykle energetyczne trio wykonujące mocny rock z krwi i kości. Zespół niezwykle rozgrzał publikę. Było to niesamowite widowisko. Jestem zdumiony ekspresją sceniczną wokalistki. Zastanawia mnie jak tak drobna wokalistka mieści w sobie tak potężny i okraszony drapieżną chrypką głos, który w połączeniu z ostrymi gitarowymi riffami tworzy zadziorny i pełen energii rock. Przyznam, że rozgrzewka idealna. Zespół zaszczycił publikę utworami ze swej debiutanckiej płyty, a także zagranych zostało kilka nowości. Bardzo się cieszę, że mogłem uczestniczyć w tym niezwykłym widowisku.

Po mocnej rozgrzewce i krótkiej przerwie technicznej na scenie wkroczył oczekiwany przez wszystkich zespół HEY. Cóż to był za wspaniały koncert. HEY jak zawsze w doskonałej formie. Kasia Nosowska wraz z chłopakami porwała publikę i wcale się temu nie dziwię. Zespół zagrał swoje największe przeboje, które na stałe wpisują się w koncertowy rozkład zespołu. Nie zabrakło także kompozycji z ostatniego wydawnictwa zespołu, jakim jest album Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan. Publika bawiła się doskonale, a cała ta atmosfera udzieliła się całemu zespołowi, który z wielką pasją i miłością wygrywał utwory przez ponad dwie godziny. Nie obyło się bez gorących braw i okrzyków. W tej sytuacji bis był obowiązkowy. HEY zawsze mnie zaskakiwał, ale tym razem grupa przeszła moje najśmielsze oczekiwania, gdy na bisie zagrali akustyczną wersję utworu Ja sowa. Byłem wtedy wniebowzięty. Zawsze chciałem usłyszeć ten utwór na żywo i się udało i to jeszcze w takiej wersji.

Wielkie brawa zarówno dla genialnego i nie[powtarzalnego HEY jak i dla Agyness B. Marry. Koncert uważam za jak najbardziej udany. Do tej pory w mojej głowie przebijają się dźwięki z sobotniego koncertu. Wielkie dzięki za tak wspaniałe widowisko!

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s