Daniel Bloom – Lovely Fear

Muzyka Daniela Blooma znana jest głównie ze ścieżek dźwiękowym do filmów, teraz jednak w swoim w pełni producenckim
debiucie pokazał nam nowy wymiar elektroniki.  Do współpracy zaprosił wspaniałych polskich artystów ze sceny alternatywnej. W taki sposób powstała ciekawa opowieść o ukochanym strachu, czyli genialny i niebanalny album Lovely Fear. 

Na płytę składa się osiem kompozycji, które zabierają nas w niesamowitą podróż w świat brzmień starego disco, które Daniel Bloom bardzo smacznie unowocześnił. Leniwe dźwięki elektroniki przeplatają się z wokalami naszych wspaniałych artystów, np. Meli Koteluk, Tomka Makowieckiego, Gaby Kulki czy Iwony Skwarek, która znana jest z duetu Rebeka.

Lovely Fear jest niezwykle spójnym albumem. Kompozycje płynnie przechodzą jeden po drugim. Pomimo leniwych dźwięków, których na albumie pełno, no z wyjątkiem pełnego energii utworu Katarakta, album nie nudzi. Wręcz przeciwnie zachwyca swoją niezwykłością. Z każdym kolejnym przesłuchaniem brzmi on smaczniej, aż w końcu wpada się w pułapkę i trudno się od niego uwolnić. Daniel Bloom jest muzycznym czarodziejem, który hipnotyzuje nas swoją muzyką. Oczywiście sama muzyka to tylko cześć sukcesu. Za resztę odpowiedzialni są artyści, których Bloom zaprosił do współpracy. Przyznam, że dobór głosów do muzyki trafiony w dziesiątkę. Wielkie brawa Panie Bloom zarówno za muzykę jak i wybór artystów.

Bardzo trudno jest wyłonić z tego albumu kilka mocnych, wybijających się utworów. Dlaczego? Ponieważ cała płyta jest genialna. Ja nie jestem w stanie stwierdzić, że któryś numer jest lepszy od poprzedniego. Wszystkie stoją na równi. Jednen świetny kawałek się kończy i zaczyna się kolejny równie świetny. Tylko tak genialny muzyk i producent jak Daniel Bloom mógł dokonać czegoś takiego. Mało tego Bloom zabiera nas w ciekawą podróż po minionych dekadach. Słychać tutaj magię i klimat lat 80. i 90. Szczególnie w kompozycji How We Disappear z udziałem Gaby Kulki czuć tą moc lat 80. Styl śpiewania Gaby Kulki w tym numerze przypomina nieco głos Kate Bush z czasów jej świetności. Podobną przygodę możemy przeżyć także podczas odsłuchu kompozycji Looking Forward, choć tutaj mamy już do czynienia z nieco innym wykonaniem i zupełnie innymi emocjami. Taka muzyczna podróż przewija się przez cały album. Jednak nie brakuje tutaj nowoczesnych brzmień, które smacznie przeplatają się z dźwiękami typowymi dla minionych dekad. Świeżą i w pełni nowoczesną energię czuć w jedynej polskojęzycznej kompozycji Katarakta z udziałem Meli Koteluk oraz w tytułowym Lovely Fear z udziałem Iwony Skwarek. Bloom oddaje w tych utworach hołd latom 80. i 90., a tym samym prezentuje nowe i nowatorskie muzyczne rozwiązania, które są niezwykle miłe w odbiorze.

Lovely Fear to niesamowita podróż do minionych dekad, a tym samym opowieść o ukochanym przez Daniela Blooma strachu. Album ten to prawdziwy i jedyny w swoim rodzaju majstersztyk. Przyznam się, że czuję pewien niedosyt i chcę więcej i więcej. Z każdym kolejnym przesłuchaniem płyta podoba mi się jeszcze bardziej, choć już po pierwszym odsłuchu zyskała moje uznanie, a teraz ją po prostu ubóstwiam i zapętlam w nieskończoność.

Ten kto nie zapoznał się jeszcze z tym albumem musi jak najszybciej to zmienić i zabrać się do przesłuchania Lovely Fear. Jednak ostrzegam was, bo płyta uzależnia i na jednym przesłuchaniu na pewno się nie zakończy.

Tracklista:

1. Hungry Ghost feat. Jon Sutcliffe
2. Looking Forward
3. How We Disappear feat. Gabriela Kulka
4. Katarakta feat. Mela Koteluk
5. Heartbreakers feat. Tomek Makowiecki
6. Addicted feat. Tomek Makowiecki
7. Lovely Fear feat. Iwona Skwarek (Rebeka)
8. Lemon Smile feat. Marsija

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Daniel Bloom – Lovely Fear

  1. Zachęciłeś mnie, na pewno przesłucham jeszcze przed końcem tego roku!

    Zapraszam na nową notkę na blogu NAMUZOWANI.blog.onet.pl (podsumowanie najlepszych albumów wydanych w latach 2000-2015)

  2. Kurczę, nie mieszkam w Polsce, więc oprócz Katarakty, reszta płyty jest dla mnie niedostępna. Swoją drogą głupota ze strony Spotify, bo Katarakta brzmi świetnie. Ale przyznam szczerze, że po zobaczeniu spisu utworów, z miejsca rzuciłem się na ten ostatni. Bo już tak dawno nie słyszałem Marsijii 🙂 Mam nadzieję, że też wyszła dobrze. Pozdrawiam! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s