Editors – In Dream

Po zapoznaniu się ze świetnym albumem The Weight Of Your Love chciałem jak najszybciej poznać jego następcę. 10420189_10152655004896222_6059318922100469201_nSkoro The Weight Of Your Love było tak smacznym i rockowym graniem to następny album może być równie dobry. Doczekałem się nowego krążka grupy Editors, lecz nie spodziewałem się czegoś takiego. Oczekiwałem mnóstwo gitarowych brzmień, a w zamian za to dostałem chłodne dźwięki syntezatorów, odrobinę fortepianu i liczne perkusyjne przeszkadzajki.

In Dream to muzyczny eksperyment Editors. Po raz kolejny oddali oni hołd latom 80. Tym razem jednak postanowili pokazać przebojową stronę tej epoki, zachowując przy tym typową dla zespołu melancholię. Surowe, elektroniczne dźwięki utworu No Harm otwierają album. Panowie nie zatracili swojego romantycznego klimatu, który towarzyszy im od pierwszego krążka. Uważam, że ta romantyczna melancholia zyskała na sile poprzez użycie chłodnych syntetyzatorów. Ten wspaniały, mroczny nastrój obecny jest także w kompozycjach Forgiveness, przebojowym Life Is a Fear czy smutnym, synth popowym Our Love.

Choć nowe wydawnictwo obfituje w elektroniczne brzmienia to naturalnych dźwięków nie brakuje. Przykładem jest choćby energiczny Ocean Of Night, który oparty jest na wyraźnej partii fortepianu i perkusyjnych przeszkadzajek. Jak już wspomniałem In Dream to eksperyment. Z jednej strony Editors odwołują się do lat 80., a z drugiej zaskakują formą i wyrazem. Najbardziej eksperymentalnym numerem jest minimalistyczny The Law. Dwugłos Toma w tym kawałku brzmi genialnie,a co ciekawe wokalowi Toma towarzyszy Rachel Goswell z zespołu Slowdive. Wokalistka tej grupy udziela się również we wspomnianym wcześniej numerze Ocean Of Night. Godną uwagi kompozycją jest Salvation. Wyróżnia się ona na tle pozostałych utworów swym symfonicznym rozmachem i z wyraźnie zaakcentowaną partią nerwowych smyczków. W połączeniu z genialnym głosem Toma całość wypada niesamowicie. Byłoby to dziwne gdyby zespół nie uraczył nas jakąś balladą, a bez wątpienia jest nią zwiewna, ambientowa kompozycja zatytułowana At All Cost. Singlowy Marching Orders jest zaś prawie ośmiominutowym hymnem zamykającym najnowszy album grupy.

Na temat nowego albumu grupy Editors słyszałem tyle samo złego jak i dobrego. Słyszałem opinię, że panowie trochę za bardzo przekombinowali. Słyszałem również, że zespół wkroczył na nowy poziom swej twórczości. A jak jest ze mną? Przyznam, że miałem problem z tym albumem. Po kilku pierwszych przesłuchaniach porwały mnie dwa, góra trzy kawałki. Jednak postanowiłem dać temu wydawnictwu szansę i z każdym kolejnym przesłuchaniem In Dream wydawał mi się coraz to lepszy. Choć jeszcze nie do końca przekonują mnie wszystkie utwory, to stwierdzam, że jest to ciekawy album. Jest on całkiem inny niż dotychczasowa twórczość zespołu. Mimo to myślę, że krążek ten znajdzie spore grono miłośników. Ja ze swojej strony polecam zapoznać się z nową muzyką Brytyjczyków, bo to ciekawa muzyczna przygoda.

Tracklista :   EditorsInDream
1. No Harm
2. Ocean Of Night
3. Forgiveness
4. Salvation
5. Life Is Fear
6. The Law
7. Our Love
8. All The Kings
9. At All Cost
10. Marching Orders

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Editors – In Dream

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s