Foals – What Went Down

Najnowszy krążek grupy Foals zatytułowany What Went Down był jedną z najgorętszych muzycznych premier tego lata. Panowie co pewien czas serwowali nam single obwieszczające nadchodzący album. Zapowiadali również, że nowe wydawnictwo będzie ostrzejsze od ostatniego. Jednak ja tej ostrości doszukać się nie mogę, jedynie w tytułowym utworze, który na tle całego krążka jest najmocniejszym numerem. Całość jest po prostu lekka i zwiewna, a także nieco balladowa. Dużo tu nieoczywistych dźwięków, co jest typowe dla Foals.

Krążek jest bardzo różnorodny. Przeważają tutaj dwa kolory czerń i biel. Płynnie przechodzimy z ciemnych, dramaturgicznych brzmień do lekkich, popowych i niewinnych dźwięków. Dzieje się to niemalże w każdym utworze, który znajduje się na płycie. Poszczególne kompozycje znacznie różnią się od siebie. Przeskakujemy tutaj między emocjami i znów pojawiają się kontrasty. Tak dzieje się np. w dwóch pierwszych utworach. What Went Down jest niespokojne, emocjonalne i nieco mroczne. Mountain At My Gates jest lekki, nośny i bardzo pozytywny. Takie wahania nastrojów idealnie nadają się na koncerty, a także i do domowego zacisza. Poprzez zastosowanie tego zabiegu płyta jest ciekawa i nie nudzi.

Przeważającą część albumu wypełniają utwory utrzymane w stylistyce ballad. A miało być ostrzej… Jednak jestem w stanie wybaczyć grupie tą niespełnioną obietnicę, bo te lżejsze utwory mają w sobie to coś. Zachwycają swą lekkością, niebanalnością, i klimatem, który tylko Foals potrafi stworzyć. Wśród tych balladowych kompozycji znajdziemy perełki takie jak Give It All, London Thunder oraz najbardziej popowy z całego albumu Lonely Hunter. Ten ostatni utwór bardzo przypomina mi dokonania Noela Gallaghera i jego bandu. Oprócz wspomnianych nie można zapominać o singlach promujących krążek, które na tle całej płyty wypadają bardzo dobrze. Mimo to uważam, że najjaśniejszymi kawałkami na krążku są What Went Down, do którego już się przekonałem; rytmiczny i pozytywny Mountain At My Gates, oraz zamykający album The Knife In The Ocean.

Czy What Went Down jest w stanie przebić poprzedni krążek Holy Fire? Jak dla mnie poprzednik jest lepszy. Mimo to nie uważam, że What Went Down to zły album. Jest to dobra płyta, która zapewne skradnie nie jedno serce. Jednak uważam, że mogłaby być nieco lepsza i ostrzejsza tak jak zapowiadano. Jednak muzyka Foals ma to do siebie, że nie da się jej nie lubić. Dlatego polubiłem nowy krążek grupy taki jaki jest. Spotkałem się z określeniem, że What Went Down to Holy Fire 2.0. Być może coś w tym jest. Choć wydając nowy krążek Foals nie zaprezentowali nim nic nowego. Po prostu nagrali album w charakterystycznym dla siebie stylu. Płyta na pewno przypadnie do gustu fanom zespołu. Uważam, że jest to dobra płyta. Może brakuje jej mocniejszych kawałków i muzycznych rewolucji, ale całość wypada dobrze.

Zachęcam wszystkich do zapoznania się z najnowszym wydawnictwem Folas, bo po prostu warto zagłębić się w tych dźwiękach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s