The Feral Trees

Niedawno zapoznałem się z zespołem The Feral Trees. Zaprezentowałem wam ich utwór Take It To The Grave w poście  Muzyczne odkrycia #5 made in PL. Dziś w moich głośnikach rozbrzmiewa ich debiutancki krążek zatytułowany po prostu The Feral Trees. Na album składa się tylko osiem kompozycji, ale za to jakich. Ich różnorodność i bogactwo dźwięków zachwyci nawet najbardziej wymagającego odbiorcę. Muzyka zawarta na płycie to niesamowita, rockowa mieszanka. Znajdziemy trochę mocnego rocka, odrobinę alternatywy i elektroniki, a także nieco folkowych brzmień. Cudowne połączenie, a to wszystko zawarte jest na tym genialnym krążku. Zakochałem się w tym wydawnictwie już po pierwszym przesłuchaniu.

Krążek otwiera dość chłodny i mroczny utwór For Tomorrow. Piękne otwarcie płyty i zaproszenie do tajemniczego świata jaki wykreowany został przez The Feral Trees. Miękkość bębnów, szum gitary i niezwykła barwa głosu Moriah Woods pozwala oderwać się od rzeczywistości. Po takim wstępie chce się dalej podróżować po tym muzycznym świecie. The Traveler czyli kolejna kompozycja jest jak drogowskaz w tej magicznej podróży. Nietuzinkowymi dźwiękami gitary elektrycznej, która przeplata się z lekkim brzmieniem banjo wskazuje kierunek do Rustic Bones. Kawałek ten charakteryzuje się niebanalnym dźwiękiem altówki, która nadaje ciekawy, melancholijny i nostalgiczny klimat. Potem zaś przenosimy się na gorące piaski rodem z westernu w nastrojowej kompozycji The Desert. Po tej niespokojnej wędrówce przychodzi czas na odpoczynek i ukojeniem, a znajdziemy to w pięknej i nieco tajemniczej balladzie Somehow. Usłyszymy tutaj lekkie dźwięki gitary akustycznej i cudowny, nostalgiczny wokal Moriah Woods. W następnym utworze Take It To The Grave przemierzamy przez tajemniczą pustynię by wylądować na samym środku mrocznego lasu.

Dwa ostatnie utwory czyli Old Growth i zamykający krążek Dead Lies znacznie różnią się od pozostałych utworów na płycie. Brzmią one nowocześniej niż reszta. Nie usłyszymy już banjo, bo ustąpiło ono miejsca gitarom, co sprawia, że są to dwa najmocniejsze, utrzymane w duchu klasycznego rocka kawałki. Moriah nie śpiewa tutaj sama. Jej głos wzmocniony został przez chórki, które nadają magii.

The Feral Trees wydali po prostu świetny materiał. Szkoda, że to tylko osiem kompozycji. Bo mam pewien niedosyt. Po takiej dawce nietuzinkowych kompozycji z pogranicza rocka chcę się więcej i więcej. Mam nadzieję, że The Feral Trees jeszcze nie raz zaskoczą swoich fanów, a w tym mnie. Ich debiutancki album zachwyca. Jest on przemyślany, spójny i co najważniejsze potrafi oderwać od rzeczywistości. Można bez reszty zatracić się w tych tajemniczych i momentami nostalgicznych dźwiękach i niezwykłej barwie głosu Moriah. Grupa spisała się na medal! Pokładałem w tej kapeli wielkie nadzieje. Jednak nie spodziewałem się, że The Feral Trees wyda taki wspaniały materiał. Będę często do niego wracał. A teraz kolejny raz odsłucham ten genialny krążek i zatracę się w tej niezwykłej muzyce. A wam radzę to samo!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s