MUSE – Drones

Po ostatnim albumie The 2nd Law MUSE wyszło poza ramy swojego gatunku eksperymentując brzmieniami. Teraz jednak przyszedł czas na powrót do rockowych korzeni jak twierdzi Matt Bellamy, a najnowszy krążek zespołu zatytułowany Drones jest tego potwierdzeniem. Tak sam frontman grupy mówi o najnowszym albumie:

Na poprzednim albumie – „The 2nd Law” sporo eksperymentowaliśmy i wyszliśmy poza ramy naszego gatunku. Wkroczyliśmy w muzykę elektroniczną. Ten album jest powrotem do bardziej rockowego brzmienia.

Mogę śmiało powiedzieć, że to nasz najlepszy krążek. Wcześniej nie byłem tego pewien, ale teraz jestem – możecie rozpoczynać swoją przygodę z Muse od tej płyty.”

Na płycie znajduje się dwanaście świeżych, rockowych kawałków. Kilka z nich mieliśmy możliwość poznać już wcześniej,gdyż zostały wydane jako single promujące najnowsze długogrające wydawnictwo. Krążek otwiera dynamiczny Dead Inside, który wyróżnia się charakterystyczną perkusją. Następnie przechodzimy do wojskowego Drill Sergeant, który stanowi intro dla kolejnego kawałka jakim jest Psycho. Ten ostatni wydany był jako singiel promujący płytę. Uważam, że to bardzo dobre posunięcie, bo Psycho jest bardzo mocnym numerem. Z pewnością radiowym utworem nie będzie ze względu na nadmierna ilość słów fucking. Jednak mi to w ogóle nie przeszkadza. Kolejnym kawałkiem na krążku jest Mercy, który charakteryzuje mocny riff i harmonia, która przypomina nieco styl grania zespołu Queen. Inspiracja godna podziwu. Potem mamy do czynienia z nieco chaotycznym Reapers. Mamy tu bardzo mocno wysuniętą gitarę i świetne perkusyjne intro, a potem mnóstwo instrumentalnych kombinacji. Jest w tym trochę bałaganu, ale kocham bałagan w stylu MUSE. Panowie robią to z niezwykłym smaczkiem, co sprawia, że ich kompozycje szybko z głowy nie wypadną. Potem nadchodzi czas na The Handler z mocnymi gitarowymi riffami. W utworze tym czuć starego ducha MUSE, szczególnie dzięki wspomnianym riffom, które przypominają styl zespołu za czasów albumu Showbiz. 

Po kompozycji The Handler rozbrzmiewa wypowiedź prezydenta Johna F. Kennedy’ego, która wprowadza nas do utworu Defector. Kawałek z mocnym rockowym pazurem (zasługa genialnych riffów). Kontynuacją nastroju jest Revolt, który swoją stylistyką bardzo przypomina twórczość Queen. Nie jest to jednak plagiat, a silna inspiracja, jakże udana inspiracja. Po mocnych rockowych numerach nadchodzi czas na coś spokojniejszego, co przyniesie ukojenie. Mowa tu o kolejnym utworze jaki jest Aftermatch. Śmiało mogę rzec, że jest to balladowa perełka na tym krążku. Bellamy pięknie, a wręcz lirycznie opowiada piękną historię. Utwór ten stanowi ciekawy wstęp dla dziesięciominutowej kompozycji The Globalist. Ten dziesięciominutowy kolos podzielony został na trzy części. Kawałek ten rozpoczyna się długim wstępem, po czym zwiewnie przechodzi w balladę, by po około czterech minutach przywalić gitarowym riffem, perkusyjną stopą i tu zaskoczenie, niepokojącymi chórami w tle. Utwór majstersztyk! Kompozycja ta zwalnia pod koniec szóstej minuty zmieniając się w fortepianową preludePotem nadchodzi czas na utwór finałowy czyli tytułowy Drones, który zaskakuje wielogłosami.

Tracklista krążka:                
1. Dead Inside
2. [Drill Sergeant]
3. Psycho
4. Mercy
5. Reapers
6. The Handler
7. [JFK]
8. Defector
9. Revolt
10. Aftermath
11. The Globalist
12. Drones

Najnowszy album MUSE to prawdziwa podróż dronem do korzeni rocka. Muzycznie i wokalnie prezentuje się znakomicie. Sama koncepcja albumu również zasługuję na plus. Tylko w głowie Matta mógł zrodzić się tak genialny pomysł. Drones to opowieść o człowieku, który znalazł się w sidłach władzy piorącej mózgi. Jednak wyrywa się z opresji i doświadcza końca świata w wydaniu katastrofy nuklearnej. Tematyka dość apokaliptyczna, ale jak niesamowicie opowiedziana muzycznie. Album trafił do mnie swoim rockowym duchem i mocą. Już po pierwszym wysłuchaniu wiedziałem, że mam do czynienia z prawdziwym arcydziełem. Panowie z MUSE dali z siebie wszystko. Przede wszystkim wywiązali się z obietnicy i wrócili do rockowego grania. Najnowszy krążek grupy jest godny polecenia zarówno wszystkim zagorzałym fanom jak i miłośnikom rockowego grania.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s