Nightwish – Endless Forms Most Beautiful

Wszyscy płakaliśmy po odejściu Tarji z formacji Nightwish. Każdy miłośnik zespołu martwił się co teraz będzie z fińskim zespołem. Potem pojawiła się Anette, którą zespół wydał dwa bardzo dobre, choć już nie te same albumy co kiedyś. Był to juz całkiem inny Nightwish. Muzyka nie miała już tej magii, choć nadal była bardzo dobra i wpisywała się w ramy symfonicznego metalu. Czas Anette w formacji się skończył i zastąpiła ją Floor, znana z zespołów Revamp czy After Forever. Po głośnej trasie koncertowej z Floor zespół postanowił wydać nowy i ósmy już w karierze album. Nosi on tytuł Endless Forms Most Beautiful. Dzieją się na nim wspaniałe rzeczy.

Nowe wydawnictwo otwiera wspinały utwór Shudder Before The Beautiful. Tak dobrego otwarcia płyty się nie spodziewałem. Kawałek przypomina nieco dokonania zespołu za czasów albumu Once. Już po tym utworze czuć, że magia starego Nightwisha powraca. Potem jest tylko lepiej. Utwór Weak Fantasy również ma w sobie tą fińską moc, którą poznaliśmy za czasów, gdy wokalistką była jeszcze Tarja. Następnie przechodzimy do Elana, którego poznaliśmy nieco wcześniej przed premierą płyty, gdyż jest to singiel zapowiadający nowe wydawnictwo. Przychodzi na nico psychodeliczny kawałek Yours Is An Empty Hope. W tej kompozycji do śpiewającej Floor dołącza się gitarzysta Marco Hietala. Po tym całym szaleństwie zwalniamy nieco tempo i wsłuchujemy się klimatyczny i nieco spokojniejszy utwór Our Decades In The Sun. Dalej mamy do czynienia z My Walden, który porównać można do pewnego rodzaju hymnu, szczególnie w refrenach. Kawałek ten wyróżnia się przede wszystkim instrumentalnym bogactwem. Dzieje się dużo. Gitary, kobza, dudy, instrumenty klawiszowe, skrzypce. Momentami można doszukać się podobieństwa do folkowej twórczości formacji Eluveitie za czasów albumu Evocation I – The Arcane Dominion. Nadchodzi czas na tytułowy Endless Forms Most Beautiful. Utwór ten jest klasycznym przykładem twórczości finów, nie ma w nim nic nadzwyczajnie zaskakującego, lecz słucha się go z wielką przyjemnością. Potem przechodzimy do ciekawej kompozycji Edema Ruh, a następnie do energicznego Alpenglow oraz do instrumentalnego utworu The Eyes Of Sharbat Gula. Album wieńczy 20 minutowy utwór The Greatest Show On Earth podzielony na 5 rozdziałów:

  1. Four Point Six
  2. Life10687291_10155008702690068_9174285943579475804_o
  3. The Toolmaker
  4. The Understanding
  5. Sea – Worn Driftwood

Tracklista płyty:

  1. Shudder Before The Beautiful
  2. Weak Fantasy
  3. Elan
  4. Yours Is An Empty Hope
  5. Our Decades In The Sun
  6. My Walden
  7. Endless Forms Most Beautiful
  8. Edema Ruh
  9. Alpenglow
  10. The Eyes Of Sharbat Gula
  11. The Greatest Show On Earth

Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony tym albumem. Wiedziałem, że będzie to dobry materiał, lecz nie wiedziałem, że aż tak! Muzycznie prezentuje się wręcz prze genialnie. Panowie są świetnymi muzykami, co udowodnili nie raz, lecz teraz wspięli jeszcze wyżej. Krążek jest muzycznie świeży i ma całkiem nowe kompozycje, lecz odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia ze starymi dokonaniami zespołu. Nie jest to wcale złe. Wręcz przeciwnie! Jest to cudowne uczucie. Fani formacji powinni być zadowoleni, bo zespół powraca do korzeni, jeśli chodzi o kwestię muzyczną. Zaś wokalnie spodziewałem się trochę czegoś innego. Warsztat wokalny Floor jest podobny do Tarji i byłem przygotowany na powrót mocnego, operowego głosu. Jednak zespół postanowił od tego odstąpić. Czy wyszło to dobrze? Uważam, że tak. Wprawdzie mogłoby być lepiej i trochę mocniej pod względem wokalnym. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie było to takie proste dla Floor. Panowie postawili ją przed niełatwym zadaniem. Mając ogromny wokalny potencjał i moc w głosie Floor musiała zaśpiewać nieco spokojniej i łagodniej. Wyszło to naprawdę bardzo dobrze, choć czasami brakuje mi tych mocniejszych partii wokalnych. Jednak mam nadzieję, że Floor zrekompensuje to podczas trasy koncertowej. Ogólnie płyta jest świetna! Znów czuć tą magię. Nie zarzucam nic albumom, które zostały wydane na czele z Anette. Jednak zagorzali fani formacji powinni zrozumieć o co mi chodzi. No cóż nie pozostaje mi nic innego jak polecić ten magiczny album.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Nightwish – Endless Forms Most Beautiful

  1. To jakby odpady z poprzednich albumów..Piosenki nie wywołują żadnego ,,dreszczu przed pięknem”. Jedynie ,,Greatest Show On The Earth” działa na słuchacza, ale to jakby plagiat ,,I See You” z Awatara zmieszany z ,,Last Ride Of The Day”. Najfajniejszy fragment to historia muzyki w pigułce, czy też zauważyliście?13:50^_^ Pani Podłogowa śpiewa gorzej niż Anette(na tej płycie) bo na,,Showtime,Storytime”jest genialna (Everdream♡) ,,Alpenglow,, jest najbardziej przebojowy i nie chce wyjść z głowy^_^ Ale przypomina hity lat 80 (Belinda Carlisle) podobnie ,,Endless Forms Most Beautiful,, w ogóle cała płyta brzmi trochę jak retro a miejscami demo:)

    • Mi osobiście to jak piszesz retro brzmienie podoba i to bardzo. Jest to według mnie dobry album, choć żadnego krążka z Tarja na czele nie przebije. Każdemu podoba się co innego, a podobno o gustach się nie dyskutuje 🙂

  2. Jestem świeżo po przesłuchaniu EFMB i… podoba mi się. Bardzo. Nightwish z Floor za mikrofonem brzmią inaczej niż z Tarją, inaczej niż z Anette, ale nie będę nawet próbował oceniać tego na skali lepiej/gorzej. Zostanę przy inaczej. I nadal pięknie.
    Co do warstwy muzycznej – momentami odniosłem wrażenie, że dokładnie te same nutki wybrzmiały już we wcześniejszych albumach Finów (gdyby jakimś cudem Nightwish trafili do „Jakiej to melodii”, uczestnicy mogliby mieć problemy). Czytałem zarzuty, że to autoplagiat. Sam uznaję to za dodatkowy smaczek w kontekście głównego motywu albumu – ewolucji.
    Krótko rzecz ujmując: I’m shuddering before the Beautiful 😀

  3. Taki sobie to EFMB. Dowolny album z Tarją/Tarji bije go na głowę. Naprawdę dużo razy słuchałam tej płyty i jeszcze więcej nad nią rozmyślałam. Chwalić nie zamierzam, bo wiadomo, że jaram się samym faktem, że ten album wyszedł. Co do wad to przede wszystkim ubolewam nad faktem, że Tuo sili się na tworzenie tak bardzo komercyjnych utworów z typowo popowymi zagrywkami. Tęsknie za tym mrocznym, mistycznym klimatem ich dawnych dzieł. Kolejną sprawą jest wokal Floor. W wielu piosenkach brzmi płasko i nawet w 10% nie wykorzystuje swoich możliwości. W AF była 100 razy lepsza. Nawet w ReVamp śpiewa ciekawiej. No, i to chyba tyle. Cała reszta jest genialna ❤ Shudder i Show to majstersztyki.

    Zapraszam na 5 nowych recenzji (też Nightwish) na Namuzowani.blog.onet.pl

    • Ja się z tym trochę nie zgodzę, że utwory mają wymiar komercyjny. Nie są co prawda takie jak kiedyś, ale jakiś powrót do korzeni czuć. Przynajmniej ja go odczuwam. Floor nie wykorzystuje w stu procentach swoich możliwości, lecz taki był zamysł zespołu. Górę bierze w tym albumie muzyka, która jest naprawdę genialna, wokal jest tylko dodatkiem. W przypadku gdy wokalistką była Tarja sytuacja przedstawiała się nieco inaczej. Prawda, że wszystkie poprzednie albumy z Tarją biją na głowę to wydawnictwo. Jest to trochę nowa sytuacja dla zespołu ponieważ jest to praca z nową wokalistką po raz kolejny. Z Tarją grali inaczej, z Anette również, a z Floor starają się wrócić do korzeni. Mieszają swoje świeże pomysły ze sprawdzonymi już muzycznymi elementami. Wracając jeszcze do kwestii wokalnej, to na początku przeszkadzało mi, że Floor śpiewa tak łagodnie. Potem jednak się przyzwyczaiłem i podoba mi się styl jej śpiewania na tym krążku 🙂

      • A mnie właśnie muzyka nie zachwyca. Wystarczy posłuchać nowego albumu Epiki by usłyszeć naprawdę genialny metal symfoniczny, idący w ciekawym kierunku. EFMB jest wtórne i w wielu momentach komercyjne. Lubię ten album, ale byłby lepszy gdyby Floor nie była tak zduszona. Posłuchaj „Wild Card” ReVamp z 2013 roku i porównaj do „EFMB”… Floor śpiewa tam zupełnie inaczej, ciekawiej i bardziej różnorodnie.

        Zapraszam na nową notkę na http://namuzowani.blog.onet.pl.

      • Zgadzam się, że nowy album Epiki jest o wiele lepszt pod względem muzycznym. Posiadam tą płytkę i bardzo ja lubię. Zgadzam się również z tym, że Floor śpiewa ciekawiej w swoim projekcie ReVamp gdzie ona sama wyznacza sobie granicę. W Nightwish jest ona tylko wokalistką, która ma zaśpiewać tak jak jej zagrają. Mimo to polubiłem EFMB i uważam ten krążek za ciekawą propozycję od finów. A muzycznie najbardziej podobają mi się momenty z użyciem folkowych instrumentów 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s