Within Temptation – Hydra

Dziś diametralna zmiana klimatu, czyli przechodzimy do mocniejszych brzmień. Mimo, że od premiery albumu minęło już sporo czasu, to zamieszczam recenzję, z której jestem dumny. Jest to płyta do której lubię wracać, a Within Temptation to mój ukochany zespół.

Po ostatnim wydawnictwie pod tytułem „The Unforgiving”, holenderska grupa Within Temptation wydała nowy i szósty w swej karierze album studyjny. Nowe wydawnictwo nosi nazwę „Hydra”. Płyta miała swoją premierę 31 stycznia 2014 roku. Zespół bardzo głośno promował i swój album. Czym tym razem zaskoczyli swoich fanów królowie ciężkich brzmień z Holandii?

Co zaskakującego znajduje się na „Hydrze”? Dziesięć zupełnie różnych od siebie kompozycji, w tym aż cztery z udziałem specjalnych gości. To właśnie featuringi są wielkim zaskoczeniem na nowym albumie. Szczególnym zaskoczeniem jest duet Sharon z amerykańskim raperem Xbitem w utworze And We Run. Utwór rozpoczyna się ciekawą kompilacją pianina i instrumentów smyczkowych oraz niepokojącym tonem Sharon. Po czym do gry dochodzi symfoniczny rozmach, z którego znana jest grupa, gdy nagle uderza mocna rapowa nawijka Xbita. Kolejnym gościem na płycie jest znana wszystkim z formacji Nigthwish Tarja Turunen. Metalową divę razem z Sharon usłyszymy w kompozycji Pradise (What about us?) Utwór ten jest spełnieniem najskrytszych marzeń miłośników Tarji i całego Within Temptation. Momentami wspomniany utwór przypomina wczesne dokonania Nightwisha. Szczególnie uderzające podobieństwo można usłyszeć przy gitarowych riffach wykonywanych przez Ruda i Stefana. Jednak nie ma tu mowy o żadnym plagiacie, a chłopakom należą się brawa za te cudowne gitarowe brzmienia.

Na tym nie koniec niespodzianek. Zespół przygotował coś dla fanów z Polski. W polskiej edycji płyty w utworze Whole World Is Watching u boku Sharon usłyszymy Piotra Roguckiego, wokalistę zespołu Coma. Przyznam, że ta informacja przed wydaniem płyty była odbierana przez większość jako żart. Jednak Roguc zaśpiewał w duecie z Sharon. Warto wspomnieć, że tylko w polskiej wersji płyty usłyszymy Roguca. W edycji międzynarodowej wspomniany utwór jest wykonywany przez niejakiego Dave Pirnera, znanego z grupy Soul Asylum. Szkoda, że wersja z Piotrem Roguckim dostępna jest tylko w polskiej edycji albumu, ponieważ głos wokalisty Comy bardziej pasuje do tej piosenki i do anielskiego wokalu Sharon. Ostatnim gościem na płycie jest Howard Jones, którego usłyszymy w bardzo energicznym Dangerous. Jest to jedyny utwór w karierze grupy, w którym wykorzystano tak głęboki dźwięk basów i niezwykle szybkie gitarowe riffy. Sama wokalistka określa kompozycję mianem najostrzejszego utworu w ich dotychczasowej karierze.

Oprócz featuringów wartym uwagi jest także Silver Moonlight, gdzie usłyszymy growl Roberta. Fani, którzy pamiętają brzmienie WT za czasów ich pierwszego albumu „Enter” powinni być zadowoleni. Perełkami na płycie są zdecydowanie The Edge Of The World i Covered By Roses. Pierwszy wspomniany utwór rozpoczyna się jak typowa popowa ballada, lecz po minucie utwór się rozkręca i ze słodkiej ballady powstaje drapieżny kawałek. Wielkim plusem w The Edge Of The World są partie chóralne, które stanowią doskonałe tło dla niezwykle wysokich tonów Sharon, które sięgają aż czterech oktaw. Na brawa zasługuje też kompilacja smyczkowa która przypomina styl grania za czasów „Mother Earth”. Na uwagę zasługują również przepiękne teksty, które przynajmniej mnie chwyciły za serce. Po wysłuchaniu całego albumu jestem w stanie stwierdzić, że jest on najostrzejszym wydawnictwem grupy od 14 lat! Praktycznie nie ma na nim ani jednej ballady i każdy utwór ma w sobie rockowy pazur.

Słuchając „Hydry” nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest dopracowane, perfekcyjne. Momentami jednak można odczuć wrażenie, że w niektórych utworach przesadzono z equalizerem, a co za tym idzie dźwięk gitary wydaje się spłaszczony. Jest to jedyne zastrzeżenie dotyczące kwestii muzycznej nowego albumu WT. Po dokładnym przesłuchaniu całej płyty zrozumiałem, że nie bez powodu został on zatytułowany „Hydra”. Utwory diametralnie różnią się od siebie. Każdy z nich zaskakuje słuchacza swoją różnorodnością stylistyczną i eksperymentami wokalnymi Sharon, która przeplata wysokie tony z niskimi. „Hydra” to dzieło perfekcyjne, dopieszczone w każdym detalu. Co prawda nie jest to już to samo symfoniczne WT. Jednak każdy fan powinien zrozumieć, że zespół eksperymentuje i nie chce mieć naklejonej etykietki konkretnego gatunku muzycznego. Within Temptation wykonało kawał dobrej roboty wydając ten album. Polecam go nie tylko miłośnikom formacji, ale i fanom dobrego rockowego grania.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Within Temptation – Hydra

  1. Hi! Someone in my Myspace group shared this site with us so I came to take a look.
    I’m definitely enjoying the information. I’m bookmarking and will be tweeting
    this to my followers! Great blog and excellent design.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s