Justyna Steczkowska – Anima

Pozostajemy na naszym rodzimym podwórku. Czyli dziś post również o muzycznych dokonaniach naszych rodaków. Po przesłuchaniu ostatniego projektu Pani Justyny, który nosił tytuł XV z niecierpliwością czekałem na kolejny materiał. Doczekałem się wspaniałego albumu. Anima to opowieść o człowieku i choć nasycona elektroniką to zakochałem się w tym wydawnictwie.

Rodzimy się z kości i krwi…

Album otwiera niezwykle hipnotyzująca Terra, która została wydana jako singiel promujący płytę. Tekst do utworu napisała królowa metafor czyli Katarzyna Nosowska. Już przy pierwszych dźwiękach się rozpływam. Kompozycja bardzo szybko (bynajmniej w moim przypadku) wpada w ucho, ale wypaść szybko nie chce. Tekst skłania nieco do refleksji nad własnym życiem i nad dzisiejszym światem. Jest to jeden z moich ulubionych utworów na płycie.

Na kolejnej pozycji znajduję się kompozycja Wybaczcie mnie złej. Jest to bardzo tajemnicza opowieść o życiu i o przemijaniu o czym świadczą słowa W obiegu trwam miliony lat… Kolejny utwór, który skłania do przemyśleń. Po wspomnianym utworze następuję mała zmiana klimatu i w grę wchodzi trochę pozytywnych brzmień.

Leć! Tak wysoko jak się da, grubą rybę świata złap
Nie zatrzymuj się, nie obawiaj się, nie bój się
Leć, leć…

Te słowa to czysty motywator. Utwór jest bardzo pozytywny i podnosi na duchu oraz motywuje do działania. Od pierwszego dźwięku stał się moim ulubionym kawałkiem na płycie.  Potem dwa nastrojowe utwory czyli Szachmistrz – opowieść o miłości, której każdy z nas zapewne doświadczył; i Pryzmat – minimalizm tekstu i magia dźwięku, czego więcej chcieć.

Nadchodzi czas na bardzo energiczny i w klubowym klimacie utwór Kochankowie syreny. Choć nie przepadam za klubowymi rytmami, to w tej kompozycji mi to w ogóle nie przeszkadza. Przede wszystkim skupiłem się tutaj na niebiańskim głosie Justyny i na dość ciekawym tekstem Beli Komoszyńskiej. Następnie wsłuchujemy się w piękną opowieść o chwili, która przemija i nie zdołamy jej zatrzymać w utworze To co jest ci dane.

Nie jestem tym kim byłam…

Tak śpiewa Justyna w kolejnym utworze. Właściwie kim teraz jest „dziewczyna szamana” ? Justyna Steczkowska to nie tylko jedna z najlepszych polskich wokalistek. Jest również podróżnikiem po naszym globie, ale i pielgrzymem po ludzkiej duszy. Odrywa to co wcześniej nie znane. Pozostajemy w tajemniczym klimacie i wsłuchujemy się w liryczną wręcz kołysankę. Tak właśnie można zdefiniować utwór Tam.

Dwoma ostatnimi utworami jest tytułowa Anima i jedyna anglojęzyczna propozycja na płycie High Heels.

Czy Polacy są gotowi na taką płytę? Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Mam świadomość tego, że Pani Justyna na ogromną rzeszę fanów. Wiem też, że taka wybitna artystka nie jest do końca doceniania w naszym kraju, a szkoda. Mi pozostaje polecić wam płytę, bo jest warta przesłuchania. Ja jestem jej szczęśliwym posiadaczem i uwielbiam się relaksować przy dźwiękach Animy.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Justyna Steczkowska – Anima

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s